Ale się dzisiaj zrobiło sympatycznie. Dosyć dawno temu powszechnie lubiany w DNM-ie Manuel złożył obietnicę, że jeśli pojawi się jakieś satysfakcjonujące go współczesne wykonanie jego utworów, to on przyjdzie na posiłek w trójgraniastym kapeluszu.

Gdy zobaczyliśmy go wchodzącego do stołówki w wielobarwnym nakryciu głowy wiedzieliśmy, że wreszcie się doczekał.

Wiele osób podeszło do niego z gratulacjami i z pytaniem o link do nagrania. I choć nikogo nie powinno to już dziwić, to jednak wielu starszych kiwało głową z niedowierzaniem, że Manuel wskazał na nagranie dokonane przez… Japończyka.

Wczoraj Chinka, dzisiaj Japończyk — to wyraźne oznaki zmian kulturowych na świecie i dowód tego, że europejska muzyka klasyczna staje się coraz bardziej atrakcyjna dla innych kultur, nabierając dzięki temu nowej kolorystyki.

Żeby udowodnić bezgraniczność muzyki, Manuel puścił wszystkim na zachętę fragmenty azjatyckiego wyobrażenia „Nocy w ogrodach Hiszpanii” oraz andaluzyjski rytualny taniec ognia z „Czarodziejskiej miłości”.

Szczerze mówiąc, wcale mnie nie zachwyciły te fragmenty. Nie chciałem jednak psuć radości Manuelowi. Jego długie oczekiwanie i radość spełnienia z nowego nagrania swojej muzyki warte były przymknięcia oka na emocjonalne niedostatki japońsko-hiszpańskiego wykonania.

Bardzo starałem się wyobrazić sobie młodą Cygankę nawiedzoną przez ducha jej zmarłego męża. Zobaczyłem wprawdzie, jak wszyscy Cyganie z obozowiska tworzą o północy krąg ogniska, aby w tańcu wokół niego przywołać ducha i ostatecznie pozbyć się tego nieproszonego intruza, ale gdy ruszyłem w rytualny taniec to do ostatniej chwili z rosnącym napięciem niespełnienia czekałem na moment, w którym wir tańca wciągnie ducha w ogień, pozbywając się go na zawsze. Ja się tej kulminacji nie doczekałem…

Manuel chyba wyczuł mój niedosyt, bo zbliżył się do mnie i, zdejmując swój wielobarwny trójramienny kapelusz, wypowiedział trzy słowa:

— Wiem, Mistrzu, wiem…

To 126. odcinek opowieści o mieszkańcach Domu Nieśmiertelnego Muzyka, która z czasem przekształci się w cykl „1000 utworów muzyki klasycznej, których warto posłuchać chociaż raz w życiu.

Jeśli lubisz ten blog i zależy Ci na jego kontynuacji, możesz wspomóc autora „Kroniki Ludwika” jednorazową lub cykliczną darowizną za pośrednictwem projektu Patronite albo z wykorzystaniem systemu PayPal.

INSPIRACJA WPISU: