Złożoność relacji damsko-męskich, a zwłaszcza nieodłącznie towarzysząca im seksualność, wielokrotnie stawała się kanwą muzycznej twórczości kompozytorów wszystkich epok. Wraz z upływem czasu rosła odwaga twórców w bezpośredniości opisu seksualnych zachowań, a balet i opera dzięki scenicznemu charakterowi przedstawień sprzyjały publicznej ekscytacji ukazywaną nagością lub świadomym wyzwalaniem podniety.

Co dziwne, prezentacja seksualności i świadome dążenie do erotycznego pobudzenia publiczności rzadko kiedy dotyczyło sytuacji, w której bohaterami byliby mieszkańcy żyjący dziś i po sąsiedzku. Znacznie bezpieczniej było umieścić akcję wśród mitycznych bóstw lub w obcych miastach sprzed kilku wieków.

Mityczne gwałty, z dala położone ogniska rozpusty, historyczne orgie lub dawno popełnione morderstwa na tle seksualnym nie mogłyby przecież dotyczyć szlachetnych bywalców sal operowych tu i teraz.

Ten zabieg nie wszystkim udał się jednak wystarczająco skutecznie. Franz Schreker tworząc operę o osobach stygmatyzowanych społecznie z powodu swoich ułomności, usytuował historię miłosnego trójkąta w XVI-wiecznej Genui, a i tak nie ustrzegł się wyszukiwanych przez publiczność odniesień do wiedeńskich celebrytów, w tym do Almy Mahler.

Domniemanie o tym, że mieszkańcy Genui to tylko przykrywka dla opisania moralnie dwuznacznych zachowań współczesnych Wiedeńczyków posłużyło zresztą jako pretekst dla nowych hitlerowskich władz do pozbawienia Schrekera wszystkich państwowych posad i uczynienia z niego w publicznym odbiorze muzycznego degenerata. Prawdziwym powodem jego usunięcia było jednak żydowskie pochodzenie i nie pomogło mu nawet przejście na katolicyzm…

Przed dojściem Hitlera do władzy traktowano Schrekera jako następcę Wagnera i stawiano go na równi z Richardem Straussem. Pochodzenie stało się stygmatem, piętnem!

Alviano – główny bohater opery naznaczony został przez los brzydotą, karłowatością i garbem. Wciąż jednak był mężczyzną… Wciąż był wrażliwy na piękno…

Piętnem pięknej Carlotty była poważna choroba serca, która czyniła z seksualnych rozkoszy zagrożenie jej życia. Znając swe ograniczenia, próbuje pokochać „duszę” garbusa, chcąc uwiecznić obrazem piękno jego oczu, gdy na nią patrzy, lecz gdy farba wyschła spojrzała na zdeformowanego Alviano i… ze wstrętem uciekła wprost w ramiona podłego, lecz za to pięknego i zgrabnego Tamare…

Kto cierpiał i miał wyrzuty sumienia? Brzydki i garbaty!

Alviano, aby przysłużyć się tym wszystkim pięknym i sprawnym stworzył na jednej z wysp wypoczynkowy raj dla mieszkańców Genui, lecz niektórzy spośród nich w jednej z grot na wyspie uczynili miejsce orgii, gwałtów i mordów na porywanych z miasta dziewczętach…

Na kogo spadła wina? Na brzydkiego i garbatego!

Naznaczony i napiętnowany Alviano ulega swemu losowi i z rozpaczy zabija Tamare, który odebrał mu nadzieję na piękno mogące być tuż obok…

Widząc to, naznaczona chorobą Carlotta zmęczona niedawnym rozkosznym fizycznym wysiłkiem umiera po ataku serca…

Karzeł Alviano doznaje pomieszania zmysłów, co obserwujący go piękni i sprawni przyjmują z ulgą i z poczuciem oczywistego spełnienia losu…

Sam Schreker kilka miesięcy po naznaczeniu go przez Niemców żydowskim stygmatem zmarł na udar mózgu i ze znanych tylko Schoenberg odważył się napisać nekrolog.

Dopiero kilkadziesiąt lat później wytwórnia płytowa Decca wydała cykl nagrań o nazwie „Entertete Musik” poświęcony muzyce tłumionej lub zakazanej w pierwszej połowie XX wieku i nagle okazało się, że przepiękna muzyka opery Schrekera o stygmatyzowanych stała się perłą w koronie napiętnowanych!

To koniec dzisiejszej opowieści będącej 468. wpisem z cyklu „1000 utworów muzyki klasycznej, których warto posłuchać chociaż raz w życiu.

Jeśli lubisz ten blog i zależy Ci na jego kontynuacji, możesz wspomóc autora „Kroniki Ludwika” jednorazową lub cykliczną darowizną za pośrednictwem projektu Patronite albo z wykorzystaniem systemu PayPal.

INSPIRACJA WPISU: