Aż do dzisiaj dziwiła mnie jakaś dziwna zmowa milczenia wokół Nicolasa Gomberta. Ilekroć próbowałem dowiedzieć się czegokolwiek na jego temat, a zwłaszcza o przyczynach jego nieobecności w DNM-ie, spotykałem się z plagą niepamięci innych renesansowych mieszkańców naszego domu. Dziwne…

Przed chwilą pożegnałem po umówionym wcześniej spotkaniu Christobala de Moralesa, a… po długiej z nim rozmowie wszystko wreszcie stało się jasne…

Nicolas Gombert miał za młodu wiele szczęścia, ale absolutnie nie mógł przewidzieć, jakie skutki w przyszłości spowoduje to, co kiedyś wydawać się mogło darem z nieba. Podczas jednej ze swoich wypraw do Flandrii cesarz Hiszpanii Karol I wypatrzył Gomberta w jednym z odwiedzanych kościołów i zatrudnił go jako śpiewaka w swojej cesarskiej kaplicy. Zaszczyt to był niezwykły, bo kapliczny chór liczył sobie tylko 12 dorosłych śpiewaków.

Po trzech latach, w roku 1529 Gombert mianowany został mistrzem młodych adeptów śpiewu, a z czasem również nieoficjalnym kompozytorem dworu. Razem z cesarzem Karolem przemierzył cały Półwysep Iberyjski i cieszył się coraz większym uznaniem władcy, komponując liczne dzieła upamiętniające najważniejsze wydarzenia z życia Karola i jego rodziny.

Gombert uwiecznia muzyką zaślubiny cesarza z Izabelą Portugalską, a w 1527 komponuje motet „Dicite in magni” powstały z okazji urodzin cesarskiego syna Filipa. W 1530 roku wyjeżdża wraz z cesarskim dworem do Bolonii, gdzie ówczesny papież Klemens VII koronuje Karola I na Karola V — Świętego Cesarza Rzymskiego, a w czasie samej ceremonii wykonana zostaje msza Gomberta „Missa sur tous regretz”. W 1531 roku z okazji koronacji cesarskiego brata Ferdynanda na króla Rzymian tworzy motet zatytułowany „Felix Austriae domus”, a w 1533 motetem „Qui colis Ausoniam” upamiętnia kilka traktatów podpisanych przez Karola V i papieża Klemensa VII.

Pozycja Gomberta na najbardziej prestiżowym dworze w Europie nieustannie rosła i pozwoliła mu podróżować z cesarską świtą po całej Europie, co sprawiało, że również poza Hiszpanią jego reputacja stale stawała się coraz większa. Dzieła Gomberta zaczęto wydawać w wielu europejskich oficynach, a jego samego coraz częściej traktowano jako następcę Joaquina des Presa. Sielanka trwa przez ponad cztery lata podróży cesarskiego dworu po Europie.

Na następną wyprawę cesarza Karola V rozpoczętą w lipcu 1535 roku, w której czasie pokonuje on m.in. grupę tureckich piratów w Tunisie, Gombert nie jedzie wraz z dworem. Powierzono mu zadanie rekrutacji we Flandrii nowych chłopców i śpiewaków chóru. Gombert nie podążył za cesarzem nawet wtedy, gdy ten w grudniu tego roku napisał do niego, że tęskni za nim i że na niego czeka. Gombert pozostał we Flandrii wśród młodych chłopców… Nieszczęście zbliżało się wielkimi krokami…

Gombert powraca do swoich obowiązków na hiszpańskim dworze dopiero w 1537 roku. Jeszcze rok później widnieje na listach cesarskiej kapeli, a potem znika z nich bez śladu… U szczytu swej kariery!

Dopiero w 1560 roku ówczesny lekarz, filozof i matematyk Jerome Cardan napisał, że słynny kompozytor Nicolas Gombert został w roku 1540 skazany na galery za niedozwolony kontakt seksualny z chłopcem powierzonym jego opiece. Łut szczęścia sprzed lat przyniósł z sobą pokusę i możliwości, którym Gombert nie potrafił się oprzeć.

Do dziś nie wiadomo, jakim cudem podczas wiosłowania jako więzień Gombert mógł komponować, ale jednak udało mu się przekazać za pośrednictwem kapitana Ferrante I Gonzagi list do cesarza, a w liście znajdowało się arcydzieło — Magnificat we wszystkich ośmiu stosowanych wówczas w kościele tonacjach, składające się z cykli krótkich motetów stworzonych na podstawie kolejnych wersów tekstu Magnificat.

Według tej opowieści cesarz Karol V, wielki znawca i mecenas muzyki był tak poruszony otrzymanym dziełem, że uwolnił Gomberta w 1547 roku. Nie przywrócił go jednak na cesarski dwór, ale pozwolił mu zamieszkać w Tournai, gdzie w szczytowym okresie swej chwały otrzymał kanonię w miejscowej katedrze w nagrodę za wspaniałą mszę koronacyjną.

Opłaciło się znać gusta swojego pracodawcy. Tę koronacyjną mszę z 1530 roku Gombert napisał na podstawie ulubionej piosenki cesarza, którą była „Sur tous regretz” Jeana de Richaforta. Radość cesarza z tej niespodzianki była naprawdę ogromna, ale i łaskawość i wdzięczność w potrzebie iście cesarska.

Cała twórczość Gomberta jest wyłącznie wokalna. Wynikało to z prostej przyczyny. Cesarska kaplica dworska Karola V nie miała żadnych instrumentalistów poza organistą. W jej skład, poza wspomnianym organistą, wchodziło 12 dorosłych śpiewaków, dwunastu chłopców z chóru i będący na cesarskim etacie… nosiciel organów.

Pomimo takich ograniczeń Gombert już przez współczesnych uznany został za kompozytora wybitnego. W 1556 roku Hermann Finck napisał:
W naszych czasach są innowatorzy, wśród których Mikołaj Gombert pokazuje wszystkim muzykom drogę i pożądany sposób naśladowania. Komponuje muzykę zupełnie inaczej niż w przeszłości: unika nagminnych dotychczas przerw, a jego kompozycje są pełne harmonii…“.

Słuchałem wielu jego kompozycji, ale przyznać muszę, że dość bezwiednie. Cały czas myślałem, czy pomimo jego ewidentnych przewin powinienem zaproponować przyjęcie go do Domu Nieśmiertelnego Muzyka i mimo tego, że myślałem długo, nie potrafiłem sobie odpowiedzieć jednoznacznie… Jeszcze pomyślę… Może będzie ku temu dobra okazja, gdy pokaże się jakieś piękne wykonanie bogatego wyboru motetów Gomberta, bo dotychczas czuję spory niedosyt…

INSPIRACJA WPISU: