Ten rechot rozpoznałbym nawet z wyjętymi z uszu Phonakami. Nie sposób pomylić rozchichranego Mozarta z kimkolwiek innym. Pomimo tego, że tyle razy drażnił mnie tym swoim rubasznym śmiechem, gdy zniknął z kroniki na kilka miesięcy, to niespodziewanie zaczęło mi brakować tego jego prześmiewczego rżenia.

Zaciekawiony powodem kwiku Amadeusza otworzyłem drzwi do stołówki i zdębiałem. Mozart stał na stole z podwiniętymi nogawkami spodni i wymachiwał nogami, jakby kopał w niewidoczną piłkę.

Przed jego stolikiem skupiło się kilku Anglików, którzy wyraźnie poirytowani próbowali ściągnąć Mozarta ze stołu. Piłkarskim slalomem ominąłem Boyce’a, Elgara i Brittena, stając twarzą w twarz przed czerwonym z wściekłości Haendlem.

– Co to za potyczka? – zapytałem

– Do Mozarta dotarła informacja, że mój najwspanialszy hymn koronacyjny napisany na okazję namaszczenia Jerzego II podczas jego koronacji posłużył za hymn dla piłkarskiej Ligi Mistrzów i odgrywany jest na stadionach całej Europy przed każdym meczem tych rozgrywek.

– I co w tym złego?

– Wolfgang mówi, że w tej sytuacji żadnemu następnemu królowi lub królowej nikt już tego hymnu raczej nie zagra – odezwał się Elgar

– A co z tradycją? – wtrącił się Boyce – przecież tekst pochodzący z biblijnego opisu namaszczenia Salomona przez kapłanów Sadoka i Natana śpiewany jest każdemu naszemu władcy od 973 roku, a hymn Haendla bazujący na tym tekście wykonywany był podczas każdej koronacji od 1727 roku. Mielibyśmy z tego zrezygnować z powodu jakichś kopaczy?

– A wyobrażasz sobie… – Mozart aż się krztusił, próbując wypowiedzieć kolejne słowa pomiędzy atakami czkawki wywołanymi śmiechem – A wyobrażasz… sobie, drogi… Williamie…, że podczas… namaszczania świętym… olejkiem królewskich rąk, ramion…, łokci…, klatki piersiowej i głowy… cały dwór, goście i widzowie… ceremonii… nagle wstają i robią… „meksykańską falę”?

Nie wytrzymałem… Ryknąłem głupawym śmiechem, w niczym nie ustępując Mozartowi i uwierzcie mi: gdybym tylko był choć troszkę sprawniejszy, to nic by mnie nie powstrzymało: wdrapałbym się na kolejny stolik i razem z Mozartem odśpiewałbym ten wspaniały hymn koronując dziś całkiem innych władców masowej wyobraźni, którymi aktualnie są: Messi I, Ronaldo II i Lewandowski RL9.

INSPIRACJA WPISU: