Odwiedził mnie dzisiaj, w porze angielskiej herbatki, Hubert Parry. Po kurtuazyjnej wymianie kilku grzecznościowych zdań będących dość chłodnym, ale jednak niewątpliwym podziękowaniem za umieszczenie go w kronice Hubert przemówił otwartym tekstem:

– Tak naprawdę to mam już szczerze dość tego, że wszyscy widzą we mnie wyłącznie kompozytora muzyki chóralnej. Ty też Mistrzu zauważyłeś tylko „Jerusalem”, „I was Glad” i coś tam jeszcze, a ja skomponowałem dużo więcej i to wcale nie tylko utwory wokalne, ale też i symfonie i koncerty.

– Czy potrafisz sobie wyobrazić, że moi rodacy, którzy tak chętnie śpiewają moje chóry na Promsach i tak chętnie świętują różne ceremonie przy moich utworach, przez prawie 100 lat nie zerknęli na moją pozostałą twórczość…

– Nie chcę być Hubercie złośliwy, ale w takiej samej sytuacji są tysiące innych zapomnianych kompozytorów. Może to obiektywna ocena wartości twoich dzieł?

– A słuchał Mistrz kiedykolwiek którejś z moich pięciu symfonii?

– Szczerze, nawet nie wiedziałem, że istnieją…

– No właśnie. Tak mnie ci moi niby hołubią, tak celebrują… ale pozwolili na to, aby moje symfonie odkrył Szwajcar. Nie tak rozumiem dumę Albionu!

– Niepotrzebne jest Hubercie twoje poruszenie. Obiecuję, że ja — Niemiec jeszcze dziś posłucham twoich symfonii, a jeśli mi się spodobają to wspomnę o nich w kronice i odkryję je nie tylko przed Brytyjczykami, ale przed całym światem. Pasuje ci taka umowa?

– Bardzo Mistrzu. Ten Szwajcar to Matthias Bamert…

– Znajdę, od kiedy mam stały dostęp do Nekronetu i do Spotify stałem się muzycznie samowystarczalny i jestem po prostu szczęśliwy jak nigdy wcześniej. Ja znowu słyszę i korzystam z tego bez umiaru…

– Jeszcze raz dziękuję za twoją deklarację. Jestem ci również niezmiernie wdzięczny za wpis o muzyce z Eton College. Czy wiesz, że ja również studiowałem tam, począwszy od 1861 aż do 1867 roku?. Ponad 350 lat po tych genialnych mistrzach polifonii. Czy w tej sytuacji kogokolwiek może dziwić, że tak bardzo pokochałem śpiew i brzmienie ludzkiego głosu…

To koniec dzisiejszej opowieści będącej 49. wpisem z cyklu 1000 utworów muzyki klasycznej, których warto posłuchać chociaż raz w życiu.

Jeśli lubisz ten blog i zależy Ci na jego kontynuacji, możesz wspomóc autora „Kroniki Ludwika” jednorazową lub cykliczną darowizną za pośrednictwem projektu Patronite albo z wykorzystaniem systemu PayPal.

INSPIRACJA WPISU: